Wyjazdy

ZAKOŃCZENIE SEZONU 2016/2017

Choć od ostatniego meczu rozegranego przez siatkarzy Jastrzębskiego Węgla minął już ponad miesiąc, to Klub Kibica zakończenie sezonu świętował dopiero teraz. Tradycyjne spotkanie posezonowe odbyło się w dniu 3 czerwca 2017 w Zajeździe Kasztelańskim w Orzeszu – Woszczycach. Wśród zaproszonych gości nie mogło zabraknąć Pana Michała Wojciechowskiego – właściciela firmy MI – WO Usługi Transportowe, będącej Partnerem Strategicznym Klubu Kibica oraz Prezesa Zarządu Klubu Sportowego Jastrzębski Węgiel – Pana Adama Gorola.

Spotkanie rozpoczęło się od wygłoszenia krótkich przemów. Następnie Pan Michał Wojciechowski oraz Prezes Klubu Kibica Janusz Cupryś otrzymali z rąk Prezesa Adama Gorola pamiątkowe albumy i brązowe medale z tego sezonu.

Po części oficjalnej rozpoczęło się biesiadowanie i dobra zabawa. Szczegółów jednak nie będziemy ujawniać … 😉

BRĄZ O SMAKU ZŁOTA

23 kwietnia 2017r. to data, która zapisała się w historii jastrzębskiej siatkówki. Po raz kolejny na szyjach siatkarzy zawisły medale. Zanim jednak to nastąpiło, musieliśmy przeżyć wiele skrajnych emocji: od zwątpienia po euforię.

Ale zacznijmy od początku. W niedzielny poranek, zapakowawszy do autokaru sprzęt, wyruszyliśmy na Podkarpacie. Pogoda za oknem zmieniała się jak w kalejdoskopie: raz świeciło słońce, po chwili padał ulewny deszcz lub deszcz ze śniegiem, czyli tak jak w przysłowiu: „kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata”. Na szczęście w trakcie postoju natrafiliśmy na dobre warunki atmosferyczne i mogliśmy wykonać grupowe zdjęcie w promieniach wiosennego słońca i z zieloną trawą u stóp.

Pod halę przyjechaliśmy godzinę przed rozpoczęciem spotkania. Za nami podążał autokar z sympatykami Jastrzębskiego Węgla, którzy skorzystali z możliwości uczestnictwa w wyjeździe organizowanym przez klub. Zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, trwały sympatyczne rozmowy z kibicami Resovii. Wielką popularnością cieszył się także rzeszowski Wilk – jak na wilczą rodzinę przystało, nie mogło zabraknąć pamiątkowej fotki naszego jastrzębskiego Wilka z maskotką rzeszowian.

Siatkarzom Jastrzębskiego Węgla do zdobycia brązowego medalu brakowało zaledwie wygranych dwóch setów. Z pozoru łatwe zadanie nie było wcale takie proste do zrealizowania. Mimo, że ekipa ze Śląska dobrze weszła w to spotkanie, to pierwsza partia zakończyła się zwycięstwem gospodarzy. W drugim secie ich przewaga była jeszcze wyraźniejsza.

W trakcie przerwy przed trzecią partią, pozostawało nam mieć nadzieję, że w szatni zawodników będzie miało miejsce duże trzęsienie ziemi, które odmieni grę i postawę naszej drużyny. Tak też się stało – nie wiemy, co trener przekazał swoim podopiecznym, ale zadziałało! Trzeci set pewnie wygrali jastrzębianie, a w kibicach na nowo zrodziła się nadzieja, że medal jest na wyciągnięcie ręki. Prawdziwy horror zobaczyliśmy w końcówce czwartej partii. Mieliśmy już nawet trzy piłki setowe, jednak rywale nie poddawali się i zdołali je wybronić. Ostatecznie, na przewagi, to gracze z Jastrzębia zakończyli tę odsłonę meczu na swoją korzyść, a oznaczało to jedno – Jastrzębski Węgiel zdobył brązowy medal Mistrzostw Polski! Mecz jednak musiał trwać nadal. Na boisko w tie-breaku wybiegli zmiennicy, ale także i oni okazali się lepsi od rzeszowian.

Po ostatnim gwizdku sędziego można było świętować zdobycie brązowego krążka. Zanim rozpoczęła się dekoracja zwycięzców, przeżyliśmy mnóstwo radości śpiewając, tańcząc, skacząc i robiąc wiele innych rzeczy wspólnie z siatkarzami. Odkryliśmy także, że niektórzy z nich potrafią wspaniale grać na bębnach i prowadzić doping. Z pewnością te chwile zapamiętamy na długo. W trakcie fety nakręcono dziesiątki filmików i zrobiono mnóstwo zdjęć, które zobaczyć można było na portalach społecznościowych. Potem przyszła pora na wręczanie medali. Niestety, na trybunach Podpromia pozostała garstka kibiców. Zawodnikom naszej drużyny nie przeszkadzało to jednak w ogóle – najważniejsze, że mieli wokół siebie swoich fanów.

Szczęśliwi z rezultatu, jaki w tym sezonie osiągnęli siatkarze Jastrzębskiego Węgla, udaliśmy się w drogę powrotną. W jej trakcie oglądaliśmy przekaz na żywo z autokaru drużyny. Musimy stwierdzić, że chłopaki umieją się bawić 😉 .

Ten medal, choć brązowy, smakuje jakby był ze złota. Przed rozpoczęciem sezonu 2016/2017 mało kto stawiał na to, że drużyna Marka Lebedewa znajdzie się w strefie medalowej. Ale nasi panowie pokazali, że mają ogromne serce do gry i walczyli dzielnie o każdy punkt. Widać było, że w tej ekipie panuje niesamowita chemia, a cały zespół stanowi zgraną paczkę. Za ten sezon drużynie należy się głośne (ale wszyscy 😉 ) DZIĘ-KU-JE-MY!!!

Asseco Resovia Rzeszów – Jastrzębski Węgiel 2:3 (26:24, 25:17, 21:25, 26:28, 9:15)


W TYM SEZONIE ZAGRAMY O BRĄZ

Rozgrywki o tytuł Mistrza Polski wielkimi krokami zbliżają się do końca. W półfinale przeciwnikiem Jastrzębskiego Węgla była liderująca w tabeli po fazie zasadniczej ZAKSA Kędzierzyn – Koźle. Pierwsze spotkanie, 7 kwietnia 2017, zakończyło się zwycięstwem ekipy z Kędzierzyna. Oznaczało to, że aby awansować do finału, gracze Jastrzębskiego Węgla musieli wygrać drugie spotkanie za trzy punkty, a następnie pokonać rywali w „złotym secie”.

Mecz, decydujący o tym, kto zagra o złoty medal, a kto o brązowy, odbył się 12 kwietnia 2017. Tego dnia autokar wypełniony kibicami pełnymi wiary w to, że jastrzębskim zawodnikom uda się odwrócić losy tej rywalizacji, wyruszył na Opolszczyznę. Pod halę przybyliśmy szybciej niż zwykle, bowiem pojechaliśmy inną trasą, mijającą zakorkowany Rybnik.

Kędzierzynianie w mecz weszli dość nerwowo, czego efektem było osiągnięcie czteropunktowej przewagi przez jastrzębian. Niestety, im dłużej trwała gra, tym bardziej inicjatywę na boisku przejmowali gospodarze i to oni wygrali pierwszą partię. Aby awansować do finału, ZAKSA musiała zwyciężyć jeszcze w jednej odsłonie tego spotkania, drużyna Jastrzębskiego Węgla z kolei nie mogła już stracić ani seta. Kędzierzynianie odebrali nam jednak wszelką nadzieję, pokonując nas także w drugim secie. Na trybunach Hali Widowiskowo – Sportowej Azoty zapanowała wielka radość, a my musieliśmy pogodzić się z faktem, że w tym roku będziemy walczyć o brązowy medal. Trzeci set był już grą „o pietruszkę”. Na boisku po obu stronach siatki pojawili się rezerwowi, którzy dzielnie walczyli o każdy punkt, ale lepsi ponownie okazali się gracze z Kędzierzyna.

Późnym wieczorem poznaliśmy rywala, z którym zagramy o trzecie miejsce Mistrzostw Polski. Będzie nim Asseco Resovia Rzeszów. Pierwsze spotkanie o brąz zaplanowane jest na 18 kwietnia 2017 w Jastrzębiu – Zdroju, a rewanż 23 kwietnia 2017 w Rzeszowie.

ZAKSA Kędzierzyn – Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:19, 25:17, 25:20)


PODSUMOWANIE WYJAZDÓW RUNDY REWANŻOWEJ

Koniec fazy zasadniczej PlusLigi to dobry moment na krótkie podsumowanie naszych wyjazdów w rundzie rewanżowej:


INWAZJA NA SPODEK

28 marca 2017r. odbyły się Siatkarskie Derby Śląska, które fanom Jastrzębskiego Węgla kojarzyć się będą z hasłem „Inwazja na Spodek”. A wszystko to dzięki akcji zainicjowanej przez Klub, przy wsparciu finansowym Partnera Strategicznego Klubu Kibica – firmy MI – WO Usługi Transportowe. Zarząd JW postanowił zorganizować transport tam i z powrotem na mecz z GKS-em Katowice dla kibiców chcących na własne oczy zobaczyć pojedynek w Spodku. Za symboliczną złotówkę fani mogli wsiąść do podstawionych przez Jastrzębski Węgiel sześciu autokarów i sprzed Hali Widowiskowo – Sportowej udać się na mecz do miejsca nazywanego Mekką polskiej siatkówki. Odzew na tę inicjatywę był imponujący! Przyznana pula biletów rozeszła się w ekspresowym tempie, tak więc w słoneczne wtorkowe popołudnie ponad 300 kibiców spoza Klubu Kibica mogło pojechać na mecz. Poza tym, wiele osób do Katowic dotarło własnymi samochodami.

Frekwencja członków Klubu Kibica również była godna podziwu. Nasz autokar wyruszył z Jastrzębia jako pierwszy i tym samym dotarliśmy pod halę kilkadziesiąt minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Nie mogło zabraknąć pamiątkowej fotografii z tego wydarzenia.

Kiedy sektory zarezerwowane dla sympatyków jastrzębian już się zapełniły, rozpoczął się mecz, w który lepiej weszli nasi zawodnicy. Katowiczanie jednak nie zamierzali się poddać, więc byliśmy świadkami wielu zaciętych akcji. Pierwsze dwie partie zakończyły się zwycięstwem Jastrzębskiego Węgla. Po dziesięciominutowej przerwie lepiej zaprezentowali się gracze GKS-u i to oni cieszyli się po zakończeniu trzeciego i czwartego seta. Na początku tie – breaka jastrzębianie zdołali wypracować kilkupunktową przewagę, której już nie oddali do końca meczu. Kolejne zwycięstwo stało się faktem! Punkty zdobyte w tym starciu mogą okazać się bezcenne w kontekście ewentualnej walki o medale, bowiem do zakończenia fazy zasadniczej pozostała tylko jedna kolejka spotkań.

Statuetkę MVP odebrał Lukas Kampa, a gdy hala pustoszała, pod sektor Klubu Kibica podszedł Wojtek Sobala, który z powodu kontuzji nie mógł grać przez parę miesięcy.

Po wyjściu ze Spodka, kiedy pozostali kibice gromadzili się jeszcze pod autokarami, Klub Kibica opuścił parking jako pierwszy. Krótka podróż do Jastrzębia minęła w mgnieniu oka, a my, ciesząc się ze zwycięstwa, myślami wybiegaliśmy do kolejnego meczu, który będzie decydujący o tym, czy zagramy w tym sezonie o medale, czy nie.

W tym miejscu należy również podziękować wszystkim fanom Jastrzębskiego Węgla, którzy wraz z Klubem Kibica wspierali naszą drużynę – stworzyliśmy wspaniałe widowisko! Dziękujemy!

GKS Katowice – Jastrzębski Węgiel 2:3 (20:25, 23:25, 25:22, 25:21, 9:15)


WARSZAWSKI REWANŻ

Po pewnym zwycięstwie jastrzębian nad Cerradem Czarnymi Radom, przyszła pora na kolejny pojedynek z drużyną z województwa mazowieckiego. 18 marca 2017r. wczesnym rankiem wyruszyliśmy w kierunku stolicy, by na własne oczy zobaczyć starcie ONICO AZS Politechniki Warszawskiej z Jastrzębskim Węglem. Poprzedni mecz tych drużyn, w grudniu 2016r. trwał aż pięć setów, lepsi jednak okazali się gracze ze Śląska. Wszyscy kibice, którzy pojechali do Warszawy, mieli nadzieję, że z Torwaru wywieziemy komplet punktów. Niestety, tym razem siatkarze z Jastrzębia musieli uznać wyższość rywali.

Zanim jednak dotarliśmy na halę, w czasie podróży nastąpił niespodziewany, jednak jak się później okazało – chwilowy, rozwód stałego bywalca „przyczepki” z pasażerami tylnej części autokaru. Życzliwi koledzy w trosce o jego dobro, przynieśli mu do przodu pojazdu nawet jego bagaż. Ostatecznie jednak w dalszej części podróży powrócił on na swoje miejsce – czyżby z tyłu było lepiej?

Będąc w okolicach Polichna przyszedł czas na posiłek. Niestety, większość kibiców wyszła z lokalu głodna – podane im dania były niesmaczne i zimne, wobec czego zażądali zwrotu pieniędzy. Niektórzy od razu podzielili się swoimi opiniami na portalach społecznościowych i okazało się, że nie tylko nam nie smakowało – na profilu tego miejsca było wiele niepochlebnych opinii. Teraz już wiemy, by już nigdy się tam nie zatrzymywać.

Zniesmaczeni całą sytuacją, wsiedliśmy do autokaru, by już bez przeszkód dotrzeć do stolicy. Odebrawszy w kasie wejściówki, mogliśmy udać się na sektor i czekać na rozpoczęcie meczu, w którym gospodarze od początku wywierali presję na jastrzębianach i zdołali wygrać pierwszą partię. W kolejnych dwóch dość łatwo zwyciężyli gracze Jastrzębskiego Węgla. Gra w czwartym secie falowała. Mieliśmy nawet 4 punkty przewagi nad rywalami, którzy jednak zdołali odrobić straty i wyjść na prowadzenie, nie oddawszy go już do końca partii. Zwycięzcę starcia kolejny raz musiał wyłonić tie-break. W nim lepsi okazali się zawodnicy Politechniki. Oznaczało to, że gospodarze wzięli rewanż za grudniową porażkę, a my z Warszawy wywieziemy zaledwie jeden punkt.

W czasie trwania meczu na naszym sektorze pojawił się nasz Sponsor Strategiczny – Pan Michał Wojciechowski, właściciel firmy MI-WO Usługi Transportowe. Z kolei na sektorze obok mecz obserwował środkowy Jastrzębskiego Węgla Wojtek Sobala, który jeszcze przed rozpoczęciem spotkania podszedł do Klubu Kibica, by się przywitać.

Rozczarowani wynikiem udaliśmy się w podróż powrotną, po drodze śledząc wyniki innych spotkań rozgrywanych w ramach 28. kolejki PlusLigi. Szczególnie interesujący dla nas był rezultat meczu AZS-u Olsztyn. Drużyna ta ciągle nie traci nadziei na dostanie się do czołowej czwórki, która między sobą stoczy walkę o medale Mistrzostw Polski.

ONICO AZS Politechnika Warszawska – Jastrzębski Węgiel 3:2 (25:23, 20:25, 19:25, 25:21, 15:12)


DZIEŃ KOBIET Z SIATKÓWKĄ W TLE

Dokładnie w samo południe 8 marca 2017r. Klub Kibica rozpoczął kolejną podróż, której celem tym razem był Lubin. Pomimo tego, że był środek tygodnia, pod Halą Widowiskowo – Sportową w Jastrzębiu – Zdroju zebrała się liczna grupa sympatyków siatkówki, która zapakowawszy sprzęt i zająwszy miejsca w autokarze z Kapitanem za kierownicą, ruszyła na podbój Dolnego Śląska.

Z racji tego, że w tym dniu obchodzony był Dzień Kobiet, męska część Klubu Kibica złożyła wszystkim obecnym na pokładzie Paniom życzenia. Nie mogło zabraknąć również wręczania słodkich upominków. Podczas postoju Kapitan zaserwował kawę i herbatę, a wszystkie kobiety zapozowały do wspólnego zdjęcia. Będąc już w Lubinie, jedna z Pań zmuszona była do kupna nowych butów – w starych złamał jej się obcas!

Tuż przed rozpoczęciem meczu, kiedy byliśmy już na swoim sektorze, Panie po raz kolejny zostały obdarowane z okazji Dnia Kobiet. Tym razem darczyńcami byli Panowie z Klubu Kibica miedziowych. Zaraz potem rozpoczął się mecz z Cuprum, w którym pierwszy punkt zdobyli jastrzębianie. Mniej więcej do połowy seta trwała wyrównana walka, jednak później rywale zdołali wypracować przewagę, której nie oddali już do końca pierwszej partii. W drugiej odsłonie tego spotkania znowu lepsi okazali się lubinianie. Jastrzębskim kibicom pozostało wierzyć, że dłuższa przerwa pozwoli siatkarzom Jastrzębskiego Węgla ochłonąć i podczas trzeciego seta zaprezentują się dużo lepiej. I tak też się stało. Na boisku pojawił się Patryk Strzeżek, który nie zawiódł. Trzeci i czwarty set zakończyły się zwycięstwem naszej drużyny. W decydującej części meczu początkowo grano punkt za punkt. Następnie jastrzębscy gracze odskoczyli na parę punktów, cały czas kontrolując wynik. Wypracowaną przewagę udało dowieźć się do końca spotkania. Oznaczało to, że z Lubina wywieziemy 2 punkty – tym samym tą wygraną siatkarze również zrobili wszystkim Paniom sympatyzującym z Jastrzębskim Węglem prezent na Dzień Kobiet.

Najlepszym zawodnikiem wybrano kapitana zespołu – Patryka Strzeżka. Później przyszedł czas na „cieszynki” wraz z siatkarzami oraz wspólne śpiewanie i przybijanie piątek. Na trybunach Hali Widowiskowo – Sportowej RCS w Lubinie zauważyć można było wielu sympatyków jastrzębskiej drużyny, z czego większość miała założone koszulki z numerem 3 i nazwiskiem Popiwczak na plecach, a to wszystko dlatego, że okolice Legnicy to rodzinne strony naszego Kuby.

Zadowoleni z wygranej, wyruszyliśmy w drogę powrotną, podczas której obejrzeliśmy film. Do celu dotarliśmy około 1.00 w nocy.

Cuprum Lubin – Jastrzębski Węgiel 2:3 (25:17, 25:22, 22:25, 21:25, 11:15)


DEBIUT NOWEGO PRZYJMUJĄCEGO

Runda rewanżowa fazy zasadniczej PlusLigi zbliża się ku końcowi. Drużyny z góry tabeli doskonale zdają sobie sprawę z tego, że każdy zdobyty punkt jest na wagę złota, więc każda z nich chce na koniec znaleźć się w czołowej czwórce i walczyć o medale mistrzostw Polski. Zawodnicy Jastrzębskiego Węgla kolejny bój o punkty stoczyli w ramach 25. kolejki na boisku Lotosu Trefla Gdańsk.

Jastrzębscy kibice, podobnie jak siatkarze, w podróż na północ kraju wyruszyli już dzień wcześniej, tj. 4 marca 2017r. Autokar mknął w stronę Pomorza Gdańskiego w promieniach słońca, a liczba kilometrów do przebycia malała z każdą godziną. Ale nie wszystko szło zgodnie z planem. Miejsce dłuższego postoju musieliśmy przymusowo zmienić ze względu na obecność na trasie kibiców piłkarskich, eskortowanych przez policyjne radiowozy. W końcu jednak dotarliśmy do celu. Czas, jaki pozostał do kolacji każdy spędzał inaczej. Kilka osób poszło przywitać się z morzem, które wieczorem było bardzo spokojne, gdyż w ogóle nie było wiatru. Po powrocie z plaży przyszedł czas na posiłek i „rozmowy panelowe” do późnych godzin nocnych.

Następnego dnia, w niedzielny poranek, tuż po śniadaniu, po raz kolejny udaliśmy się nad morze. Nie mogło tam zabraknąć sesji zdjęciowych i filmików, od razu dodawanych na portale społecznościowe. Niektórzy zdecydowali się nawet wejść do morza. Tym razem było bardzo wietrznie, na morzu tworzyły się fale, a na niebie gromadziły się deszczowe chmury. Po obiedzie, kiedy musieliśmy wyruszyć na mecz, zaczął padać deszcz.

Już pół godziny przed rozpoczęciem siatkarskiego widowiska zajęliśmy swoje miejsca w Ergo Arenie. W mecz lepiej weszli przyjezdni, od razu uzyskując kilkupunktową przewagę, którą dowieźli aż do końca seta. Druga partia należała z kolei do gospodarzy – nie dali oni żadnych szans jastrzębianom, zwyciężając do 14. Po przerwie drużyna Jastrzębskiego Węgla wyszła na boisko bardzo zmotywowana, od początku wywierając presję na rywalach. Po tym secie na tablicy wyników było już 2:1 dla gości. Najwięcej emocji przyniosła czwarta, jak się później okazało, ostatnia już partia. Na początku prowadzenie objęli gdańszczanie. W połowie seta sytuacja zaczęła się odwracać i to ekipa ze Śląska wypracowała minimalną przewagę. Końcówka starcia była bardzo wyrównana, oba zespoły zaprezentowały świetną siatkówkę. Wojna nerwów ostatecznie zakończyła się wygraną Jastrzębskiego Węgla na przewagi do 26. Statuetkę dla najlepszego zawodnika otrzymał Lukas Kampa.

Kiedy siatkarze chcieli podejść pod nasz sektor, by podziękować za doping, miała miejsce niemiła sytuacja. Ochroniarze nie pozwolili im na to, nie pomogły żadne tłumaczenia. Ale nasi zawodnicy i tak nam pięknie podziękowali śpiewając jedną z naszych przyśpiewek.

Warto również wspomnieć, że w tym meczu w barwach Jastrzębskiego Węgla zadebiutował nowy przyjmujący – Sebastian Schwarz, który wszedł na boisko na parę akcji.

Po meczu szybko opuściliśmy halę, gdyż nasz kierowca – Pan „Kapitan”, jak sam siebie określił, miał określony czas pracy i musiał się w nim zmieścić by dowieźć nas do Jastrzębia. W drodze powrotnej, podobnie jak na trasie do Gdańska, zatrzymaliśmy się w bardzo wykwintnej restauracji, by nikt nie pozostał głodny. Wchodząc do niej byliśmy zwykłymi kibicami, ale w czasie posiłku niektórzy zmienili się w prawdziwych królów i królowe! Podczas jazdy autokarem „Kapitan” zaserwował nam do obejrzenia parę filmów. I tak to właśnie minęła nam weekendowa podróż.

LOTOS Trefl Gdańsk – Jastrzębski Węgiel 1:3 (20:25, 25:14, 18:25, 26:28)


PRZYMUSOWE POSTOJE TEŻ SIĘ ZDARZAJĄ…

Na początku listopada 2016r., w meczu 9. kolejki PlusLigi pomiędzy Jastrzębskim Węglem a PGE Skrą Bełchatów lepsi okazali się jastrzębianie. Pasjonujący pojedynek, zakończony dopiero po pięciu setach, był doskonałą zapowiedzią spotkania rewanżowego, które odbyło się 26 lutego 2017r. w Bełchatowie. Przed 24. kolejką zespół Jastrzębskiego Węgla miał zaledwie jeden punkt przewagi nad rywalem, nic więc dziwnego, że przed meczem trudno było wskazać faworyta.

W podróż do województwa łódzkiego wyruszyliśmy w niedzielne przedpołudnie i szybko zameldowaliśmy się pod halą Energia w Bełchatowie. Po zajęciu miejsc na sektorze i przygotowaniu sprzętu oczekiwaliśmy na pierwszy gwizdek sędziego.

Mecz lepiej rozpoczęli jastrzębianie. Dzięki dobrym zagrywkom Macieja Muzaja na tablicy wyników widniało 4:2 dla Jastrzębskiego Węgla. Przewagę punktową utrzymywaliśmy do stanu 10:8. Później jednak przeciwnicy zdołali odrobić straty i od tej pory trwała twarda walka o każdy punkt. Szczęście bardziej sprzyjało ekipie ze Śląska i to ona zwyciężyła na przewagi 27:25. W drugiej partii, rozgrywanej w hali Energia, naszym zawodnikom jakby zabrakło energii – rywale szybko odskoczyli punktowo, a patrząc na niekorzystny wynik trener postanowił wpuścić na boisko zmienników. Porażka do 17 nie podcięła skrzydeł naszym graczom i po 10-minutowej przerwie zaprezentowali oni dobrą grę. Podobnie jak w pierwszym secie, po wyrównanej grze, lepsi okazali się siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Początek czwartej partii nie wskazywał na pogrom, jaki będzie miał miejsce na boisku. Naszej drużynie znowu zabrakło energii i szczęścia, i musieli uznać wyższość rywali – oznaczało to, że ponownie będziemy świadkami tie – breaka. Do połowy decydującej części meczu trwała wyrównana gra obu zespołów, jednak po zmianie stron rywale odskoczyli na parę punktów, a siatkarze z Jastrzębia nie zdołali już zniwelować straty.

Po zakończeniu meczu pod nasz sektor podeszli zawodnicy i przybijając z nami piątki dziękowali za doping.  

Dzieląc się wrażeniami po zakończonym meczu ruszyliśmy w drogę powrotną. Niestety na trasie dała nam o sobie znać tzw. złośliwość rzeczy martwych. Przejeżdżając przez Częstochowę awarii uległ nasz autokar. Przymusowy postój jednym się dłużył, dla innych wiązał się z utratą kilkudziesięciu złotych, ale nie mieliśmy wyboru – czekaliśmy na kolejny pojazd. W międzyczasie próby naprawienia usterki przyniosły sukces – niezawodny Pan Józek, nasz kierowca, doprowadził autokar do stanu używalności i mogliśmy kontynuować podróż. Zaistniała sytuacja nikomu nie popsuła humoru. W autokarze było jeszcze głośniej i weselej niż przedtem. Przeprowadzono nawet (nieudaną niestety 😉 ) próbę odłączenia „przyczepki”. Ostatecznie jednak Klub Kibica dotarł do Jastrzębia w niezmienionym składzie.

PGE Skra Bełchatów – Jastrzębski Węgiel 3:2 (25:27, 25:17, 23:25, 25:15, 15:10)


RESOVIO, NIE GNIEWAJ NA NAS SIĘ….

Starcia Jastrzębskiego Węgla z Asseco Resovią Rzeszów zawsze są wyjątkowe. Na trybunach dowody przyjaźni pomiędzy sympatykami obu drużyn, a na boisku twarda walka o każdy punkt. Tak też było 18 lutego 2017r., podczas meczu dwudziestej drugiej kolejki PlusLigi.

W drogę do Rzeszowa jastrzębski Klub Kibica wyruszył wczesnym popołudniem. Choć za oknem autokaru było szaro, ponuro i nieco depresyjnie, wewnątrz naszego środka transportu trwały ożywione dyskusje i typowania wyniku zbliżającego się spotkania. Pod halę na Podpromiu dotarliśmy blisko godzinę przed rozpoczęciem „Meczu Przyjaźni”. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego niektórzy kibice obu ekip spotkali się na krótkich pogaduszkach z dawno niewidzianymi znajomymi sympatyzującymi z przeciwną drużyną. Nie zabrakło również wspólnych zdjęć.

Początek meczu należał do gospodarzy. Na szczęście gracze Jastrzębskiego Węgla szybko złapali swój dobry rytm, odrobili kilkupunktową stratę i ostatecznie zwyciężyli w pierwszym secie. O drugiej partii najlepiej byłoby zapomnieć, bowiem już od początku Resoviacy wywarli na naszej drużynie presję i dzięki dobrym zagrywkom Marcina Możdżonka na tablicy wyników widniał wynik 7:1. Parę punktów straty udało się odrobić w trakcie dalszej gry, jednak własne błędy jastrzębian doprowadziły do porażki do 15 w tej odsłonie meczu. Przed przerwą było 1:1 w setach. Trzecia partia zaczęła się lepiej dla śląskiej ekipy, jednak gospodarze szybko wyrównali i do końca seta trwała twarda walka o każdy punkt. Zawodnicy z Rzeszowa mieli nawet piłki setowe, ale fantastyczne zagrywki Lukasa Kampy i skuteczne kontry sprawiły, że to my objęliśmy prowadzenie w tym spotkaniu. Początek czwartego seta znowu był pełen wyrównanej gry obu zespołów, jednak dzięki efektywnej i efektownej grze jastrzębianie wypracowali kilka punktów przewagi, którą dowieźli do końca seta i całego pojedynku. Kolejne w tym sezonie zwycięstwo za trzy punkty nad Resovią stało się faktem! Najlepszym zawodnikiem został wybrany Lukas Kampa.

Potem przyszła pora na radość z wygranej: wraz z zawodnikami Jastrzębskiego Węgla wspólnie poprzybijaliśmy piątki, pokrzyczeliśmy, poskakaliśmy, niektórzy nawet poprzytulali siatkarzy – każdy był szczęśliwy z końcowego rezultatu. Kibice gospodarzy byli pełni podziwu dla naszego dopingu i gratulowali nam zwycięstwa. My z kolei słowami przyśpiewki poprosiliśmy Resoviaków, by nie gniewali na nas się, żeśmy wygrali ten mecz, a oni nie.

Zmęczeni wyczerpującym kibicowaniem udaliśmy się w drogę powrotną. Do Jastrzębia dotarliśmy przed 3.00 nad ranem.

Asseco Resovia Rzeszów – Jastrzębski Węgiel 1:3 (21:25, 25:15, 24:26, 20:25)


POJEDYNEK RODZINNY PANÓW DE ROCCO

Przeciwnikiem Jastrzębskiego Węgla w dwudziestej kolejce PlusLigi był MKS Będzin. Poprzednie starcie tych drużyn, w październiku 2016r., zakończyło się zwycięstwem podopiecznych trenera De Rocco. Który z panów De Rocco okazał się lepszy tym razem: ojciec czy syn? Żeby się o tym przekonać, 3 lutego 2017r. wyruszyliśmy w krótką podróż do Sosnowca, gdzie w hali przy ulicy Żeromskiego rozgrywa swoje mecze będziński zespół.

Od początku spotkania gra obu zespołów falowała: raz jedni, raz drudzy obejmowali jednopunktowe prowadzenie, po czym przeciwnicy niwelowali przewagę. W pewnym momencie zagrywki Marcina Walińskiego sprawiły, że gracze z Jastrzębia pogubili się w przyjęciu, a rywale odskoczyli na parę punktów i utrzymali tę przewagę do końca pierwszej partii. W kolejnych setach również byliśmy świadkami wyrównanej gry obu zespołów, jednakże lepsi w każdym z nich okazali się jastrzębianie. Nasi zawodnicy dobrze spisywali się w polu serwisowym, bezpośrednio z zagrywki zdobyli 13 punktów!

Statuetkę dla najlepszego zawodnika odebrał Lukas Kampa.

W pojedynku rodzinnym panów De Rocco tym razem lepszy okazał się syn. A my, zadowoleni z faktu, że zrewanżowaliśmy się za porażkę z piątej kolejki, mogliśmy się udać w drogę powrotną.

MKS Będzin – Jastrzębski Węgiel 1:3 (25:21, 22:25, 26:28, 20:25)


KOLEJNE ZWYCIĘSTWO

W sezonie 2013/2014 w Bielsku zobaczyliśmy pięciosetowe spotkanie, zakończone zwycięstwem jastrzębian. W kolejnym sezonie miała miejsce taka sama sytuacja. W ubiegłym roku w Hali Pod Dębowcem w tie-breaku lepsi okazali się gospodarze. Czy spotkanie osiemnastej kolejki PlusLigi w sezonie 2016/2017 pomiędzy BBTSem Bielsko – Biała a Jastrzębskim Węglem również miało pięciosetowy przebieg? O tym za chwilę.

Krótka podróż na halę przy ulicy Karbowej rozpoczęła się w poniedziałkowe popołudnie 30 stycznia 2017r. o godzinie 16.00. Pełen autokar kibiców bez przeszkód dotarł na miejsce, a byli i tacy, którzy do Bielska dojechali własnymi środkami transportu.

Przed rozpoczęciem meczu poproszono, by dwie osoby z naszego Klubu Kibica towarzyszyły cheerleaderkom podczas prezentacji wyjściowego składu jastrzębskiej drużyny. Ich zadanie polegało na machaniu zielono-czarno-żółtymi flagami, między którymi przebiegali zawodnicy.

W mecz lepiej weszli gospodarze. Niemrawa gra gości pozwoliła złapać wiatr w skrzydła bielszczanom i to oni jako pierwsi zdobyli 25 punktów. Kolejne sety charakteryzowały się znacznie lepszą postawą graczy Jastrzębskiego Węgla, co od razu przełożyło się na wynik. Tym razem, by wyłonić zwycięzcę, nie było konieczne rozgrywanie tie-breaka, jak miało to miejsce w minionych latach. Górnicza ekipa pewnie pokonała gospodarzy 3:1.

W trakcie spotkania nasz doping był dobrze słyszalny, ponadto wiele osób siedzących na trybunach sympatyzowało z naszą drużyną. W kibicowanie włączyli się również najmłodsi, próbując ze wszystkich sił machać największymi flagami.

Po ostatnim gwizdku sędziego i wręczeniu statuetki MVP Grzegorzowi Kosokowi, zawodnicy, tradycyjnie już, podeszli poprzybijać piątki. Była też okazja do rozmowy z Prezesem Jastrzębskiego Węgla na temat poszukiwań nowego przyjmującego.

Zadowoleni z uzyskanego rezultatu udaliśmy się w drogę powrotną.

BBTS Bielsko – Biała – Jastrzębski Węgiel 1:3 (25:22, 17:25, 19:25, 20:25)


KONIEC PRZYGODY Z PUCHAREM POLSKI

Kolejny raz turniej finałowy rozgrywek o Puchar Polski odbywał się we Wrocławiu. Tym razem kibiców nie gościła jednak Hala Orbita, jak to miało miejsce rok temu, lecz wpisana w 2006 r. na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO Hala Stulecia.

Zanim jednak zajęliśmy miejsca na sektorze, musieliśmy poradzić sobie z niewielkimi przeciwnościami losu. Już sam początek wyprawy na Dolny Śląsk wiązał się z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem z powodów technicznych. Przezwyciężywszy trudności, bez przeszkód dotarliśmy pod halę. Przy okazji okazało się, że telefon Prezesa i zainstalowane w nim aplikacje są w stanie zaprowadzić nas dosłownie wszędzie!  Po odebraniu biletów mogliśmy udać się na trybuny. Mały niesmak pozostawiły w nas jednak zarządzenia organizatorów, by osoby bez akredytacji nie mogły wnosić na teren hali aparatów fotograficznych.

Mecz mógł się podobać. Pierwsze dwa sety obfitowały w zacięte akcje, gra była wyrównana i przed dziesięciominutową przerwą na tablicy widniał wynik 1:1. Kolejna odsłona tego spotkania rozpoczęła się lepiej dla jastrzębian, którzy wypracowali kilkupunktową przewagę. Jednak przeciwnicy zachowali zimną krew, zniwelowali różnicę punktową i ostatecznie ta partia padła ich łupem. To właśnie ten set, zdaniem wielu, był decydujący o tym, kto awansuje do finału. Pomimo niekorzystnego wyniku, czwarta partia rozpoczęła się dla naszej drużyny pomyślnie. Niestety wraz z upływem czasu, sytuacja się odwracała i to kędzierzynianie ostatecznie okazali się zwycięzcami. Tym samym przygoda Jastrzębskiego Węgla z Pucharem Polski się zakończyła.

W trakcie kibicowania podczas tego półfinału towarzyszyli nam na sektorze pojedynczy fani innych drużyn: Resovii Rzeszów, Lotosu Trefla Gdańsk, a nawet Skry Bełchatów.

Po zakończeniu naszego spotkania zostaliśmy jeszcze na hali by zobaczyć początek drugiego meczu, w którym zmierzyły się ze sobą LOTOS Trefl Gdańsk i PGE Skra Bełchatów. Zwycięzcą tego spotkania okazała się drużyna z Bełchatowa i to ona uzupełniła skład finału rozgrywanego 15 stycznia 2017r.

Po pierwszym secie drugiego półfinału pożegnaliśmy się z Wrocławiem i udaliśmy się w podróż powrotną. Im bliżej Jastrzębia się znajdowaliśmy, tym bardziej ujawniały się talenty wokalne znanego w świecie kibiców autora tekstów do przyśpiewek – Krzysztofa B.

Po raz kolejny musieliśmy wracać do domów bez zdobytego trofeum. Ale co się odwlecze, to nie uciecze – musimy wierzyć, że jeszcze kiedyś dane nam będzie zobaczyć uniesiony Puchar w rękach zawodników Jastrzębskiego Węgla.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:1 (25:23, 23:25, 27:25, 25:20)


NIEZBYT UDANY POCZĄTEK RUNDY REWANŻOWEJ

Ostatni wyjazd na mecz w roku 2016 miał miejsce 22 grudnia. O godzinie 9.00 wyruszyliśmy w kierunku stolicy województwa warmińsko – mazurskiego. Podczas wielogodzinnej podróży byliśmy przekonani, że mecz z AZSem Olsztyn nie będzie łatwy. Nasze obawy potwierdziły się w stu procentach.

Zanim jednak dotarliśmy na miejsce, uczestnicy wyjazdu przeżyli wiele cierpień fizycznych i psychicznych podczas jazdy. Niestety nasz środek transportu nie był przystosowany do wygodnej podróży. Potężnie zbudowani członkowie Klubu Kibica musieli przyjąć ekwilibrystyczne pozycje, by zmieścić się na swoich miejscach. Jeśli już im się to udało, musieli tak wytrwać wiele godzin.

Już od początku meczu nasi rywale postawili twarde warunki i uzyskali kilkupunktową przewagę, którą jednak jastrzębianie zdołali odrobić. Pierwszy set do końca był zacięty i zakończył się zwycięstwem Jastrzębskiego Węgla na przewagi do 24. W kolejnej odsłonie tego spotkania gospodarze nie dali żadnych szans górniczej ekipie i łatwo wygrali do 18. Mieliśmy nadzieję, że po dziesięciominutowej przerwie nasi zawodnicy powrócą do stylu gry, do którego nas przyzwyczaili. W trzecim secie zobaczyliśmy twardą, męską walkę o każdy punkt, jednak w końcówce lepsi okazali się olsztynianie. Duże emocje miały miejsce w końcówce czwartego seta. Dwa asy serwisowe Patryka Strzeżka dały nadzieję na doprowadzenie do tie-breaka, jednak dwa bloki na Salvadorze Olivie zakończyły tego seta i cały mecz.

Warto wspomnieć, że na naszym „sektorze” podczas meczu towarzyszył nam Partner Strategiczny Klubu Kibica – właściciel firmy MI-WO Usługi Transportowe, który część drogi powrotnej przebył z nami. Powrót na Śląsk była jeszcze bardziej męcząca niż poprzednio. Były postoje, oczekiwanie na stołeczną taksówkę, a także mrożące krew w żyłach wydarzenia na drodze. Ku uldze wszystkich dotarliśmy jednak bezpiecznie do Jastrzębia – Zdroju. Te blisko 24 godziny spędzone na wyjeździe nie będą z pewnością mile wspominane. Zawodnicy Jastrzębskiego Węgla nie zrobili nam bożonarodzeniowego prezentu. Pozostaje nam wierzyć w to, że Nowy Rok przyniesie koniec problemów z kontuzjami, a sama drużyna powróci do stylu gry, który dał nam wiele radości w poprzednich meczach.

Indykpol AZS Olsztyn – Jastrzębski Węgiel 3:1 (24:26, 25:18, 25:23, 27:25)


PODSUMOWANIE WYJAZDÓW PIERWSZEJ RUNDY FAZY ZASADNICZEJ

Półmetek fazy zasadniczej PlusLigi to dobry moment na krótkie podsumowanie naszych dotychczasowych wyjazdów:

W rundzie rewanżowej czeka nas aż 9 wyjazdów, z których pierwszy już 22 grudnia do Olsztyna.


PÓŁMETEK FAZY ZASADNICZEJ ZA NAMI

Pierwszą rundę fazy zasadniczej rozgrywek o tytuł Mistrza Polski zespół Jastrzębskiego Węgla zakończył pojedynkiem z bydgoską Łuczniczką. Tak jak w przypadku  poprzednich spotkań rozgrywanych na wyjeździe, i tym razem wyruszyliśmy w trasę, by wspierać swoich graczy. Wielogodzinna podróż,  rozpoczęta porankiem 16 grudnia 2016r., minęła szybko i w wesołej atmosferze. Pod Halę Widowiskowo – Sportową Łuczniczka dotarliśmy już około 2 godziny przed rozpoczęciem meczu. Czas wolny każdy z uczestników wyjazdu zagospodarował we własny sposób. Parę osób wyruszyło w kierunku pobliskiego supermarketu, w którym, jak głoszą legendy gubią się kibice. Tym razem jednak nikt nie zaginął i wszyscy mogliśmy udać się na swój sektor.

Tytuł najlepszego zawodnika otrzymał, po raz pierwszy w tym sezonie,  Jakub Popiwczak.

Tradycją stało się już, że po zakończeniu meczu siatkarze podchodzą pod sektor Klubu Kibica i dziękują za doping. Tym razem podziękowania miały nietypową formę – usłyszeliśmy jedną z naszych przyśpiewek w wykonaniu zawodników. Na nasz sektor zawitali także kibice bydgoskiej Łuczniczki. Były wspólne śpiewy i zdjęcia w radosnej atmosferze.

Trzeba przyznać, że wyniki osiągane przez jastrzębski zespół rozbudziły apetyty kibiców, którzy z niecierpliwością wyczekują meczów rundy rewanżowej, która rozpocznie się dla naszej drużyny meczem z AZSem Olsztyn już 22 grudnia 2016r.

Łuczniczka Bydgoszcz – Jastrzębski Węgiel 0:3 (18:25, 18:25, 20:25)


POWRÓT NA ZWYCIĘSKĄ ŚCIEŻKĘ

W tym sezonie terminarz meczów wyjazdowych nie jest dla jastrzębskich kibiców sprzyjający. Kolejny raz musieliśmy wspierać swoją drużynę w dzień powszedni, tj. piątek – 2 grudnia 2016r. Po niedawnej porażce z Cuprum Lubin, teraz naszym celem był Radom. Jak to bywa w dni robocze, i tym razem na trasie tworzyły się korki, co nieco wydłużyło podróż. Pod halę MOSiR przy ulicy Narutowicza dotarliśmy około pół godziny przed rozpoczęciem spotkania, z którego bezpośrednią transmisję przeprowadził Polsat Sport.

Kibicowanie w radomskiej hali nie jest łatwe. Panuje tam niezwykły tumult i hałas. Pomimo tego, i tak było nas słychać, szczególnie wtedy, gdy nasi zawodnicy wypracowywali kilku-punktowe przewagi. Kolejny raz nasza ekipa musiała sobie poradzić bez Maćka Muzaja, który zmaga się z urazem barku.

Mecz od początku był wyrównany. W pierwszym secie lepsi okazali się goście, natomiast w drugim, na przewagi, zwyciężyli gospodarze. 10-minutowa przerwa lepiej podziałała na naszych graczy, bowiem trzecia partia zakończyła się zdecydowanym triumfem do 16. Od połowy czwartej odsłony tego pojedynku jastrzębianie grali z kilkupunktowa przewagą, którą w końcówce próbowali jeszcze zniwelować gracze z Radomia, jednak ostatecznie to Jastrzębski Węgiel dopisał na swoje konto kolejne 3 punkty. Swoją radość ze zwycięstwa w specyficzny sposób wyraził Salvador Hidalgo Oliva, który po ostatnim gwizdku sędziego podszedł do jednego z chłopców podających piłki i pocałował go w czoło.

MVP został Scott Touzinsky, który może nie zdobywał punktów w tak efektowny sposób jak Oliva, lecz na pewno jego doświadczenie i umiejętności siatkarskie, które zaprezentował w meczu, nie pozwoliły rozwinąć skrzydeł przeciwnikom.

W drogę powrotną wyruszyliśmy tuż przed 23.00. Tym razem na trasie nie napotkaliśmy żadnych przeszkód i do Jastrzębia dotarliśmy po 3.00 w nocy.

Cerrad Czarni Radom – Jastrzębski Węgiel 1:3 (23:25, 28:26, 16:25, 23:25)


SZCZECIN – MIASTO BENIAMINKA

Rywalem Jastrzębskiego Węgla w ósmej kolejce PlusLigi był Espadon Szczecin. Podróż do największego miasta województwa zachodniopomorskiego rozpoczęliśmy już o 3.00 nad ranem 13 listopada 2016r. Od celu dzieliło nas 600 km. Choć za oknem autokaru było ciemno i zimno, atmosfera wewnątrz niego robiła się coraz gorętsza z każdym przebytym kilometrem. Trasę pokonaliśmy w miarę szybko, choć napotkaliśmy również wielokilometrowe utrudnienia związane z budową dróg. Warto wspomnieć, że do Szczecina dotarliśmy parę godzin przed siatkarzami, którzy wyjechali z Jastrzębia dopiero rankiem. Tym razem to my byliśmy pierwsi!

W hotelu zameldowaliśmy się około 13.00 i z ulgą udaliśmy się do swoich pokoi. Niektórzy postanowili wykorzystać wolny czas na zwiedzanie miasta. Inni pozostali na miejscu i odpoczywali po trudach podróży, snując plany na kolejny dzień. Po kolacji odbyła się, jak to najczęściej na dwudniowych wyjazdach bywa, „analiza przedmeczowa” połączona m.in. z przećwiczeniem repertuaru.

Następnego dnia, każdy organizował sobie czas sam. Zaraz po śniadaniu większość z uczestników wyjazdu pojechała do centrum miasta. Każdy zwiedzał to, co chciał: Wały Chrobrego, Bazylikę św. Jakuba, z której rozciągał się widok na całe miasto, Browar, galerie handlowe, czy też Podziemne Trasy Szczecina, w których – wbrew temu, co twierdzą niektórzy – wcale nie było szczurów!

Pełni wrażeń powróciliśmy do hotelu i po obiadokolacji spakowaliśmy bagaże do autokaru i udaliśmy się w kierunku hali. W drodze towarzyszył nam superksiężyc. Kolejny raz Srebrny Glob znajdzie się w tak małej odległości od Ziemi dopiero za 18 lat.

Na trybunach hali znaleźliśmy się na kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem spotkania. Do Szczecina przyjechała razem z nami nasza sektorówka, która została rozłożona przed meczem. Od pierwszego gwizdka arbitra zawodnicy beniaminka PlusLigi walczyli bardzo ambitnie, nie pozwalając naszym graczom zdobyć zbyt wielkiej przewagi. Pierwszy set zakończył się zwycięstwem jastrzębian, drugi zwycięstwem gospodarzy. Tym razem dziesięciominutowa przerwa między partiami podziałała pozytywnie na naszych siatkarzy i po powrocie na boisko nie dali szans szczecinianom, zwyciężając pewnie kolejne dwie odsłony meczu. Statuetkę MVP otrzymał Damian Boruch. Tradycyjnie już mieliśmy okazję poprzybijać zawodnikom piątki.

Tuż po meczu udaliśmy się w drogę powrotną i po przeszło ośmiogodzinnej podróży dotarliśmy do domów.

Espadon Szczecin – Jastrzębski Węgiel 1:3 (23:25, 25:23, 17:25, 15:25)


O KROK OD ZWYCIĘSTWA

Mecze Jastrzębskiego Węgla z ZAKSĄ Kędzierzyn – Koźle zawsze niosą ze sobą ogromną dawkę emocji. Tak było również 29 października 2016r., kiedy Klub Kibica pojechał na teren Mistrza Polski, by głośno dopingować swoją drużynę. Wielką niewiadomą była forma naszych zawodników, a wynik poprzedniego ligowego spotkania nie nastrajał optymizmem. Niewątpliwym faworytem sobotniego starcia był zespół gospodarzy.

Początek meczu potwierdził nasze obawy, a ZAKSA pewnie zwyciężyła w pierwszym secie. Jednak kolejna partia padła łupem jastrzębian i przed dziesięciominutową przerwą był remis 1:1. Trzecia odsłona tego spotkania po raz kolejny nie była zbyt dobra w wykonaniu Jastrzębskiego Węgla i team z Opolszczyzny prowadził już 2:1 w setach. Wielkie emocje mieliśmy okazję przeżywać w końcówce czwartej partii, która zakończyła się na szczęście zwycięstwem zespołu z Jastrzębia. Początek tie-breaka układał się po naszej myśli, jednak po zmianie stron nasi zawodnicy nie wykorzystali sześciu piłek meczowych. Szczęście w końcówce sprzyjało gospodarzom, którzy ostatecznie zwyciężyli w piątym secie wynikiem 22:20.

Mimo, iż jastrzębianie przegrali mecz, i tak byliśmy ogromnie zadowoleni z osiągniętego wyniku. Przed rozpoczęciem spotkania z pewnością wielu kibiców brałoby taki rezultat w ciemno. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia – niewiele brakowało do tego, byśmy wywieźli z trudnego terenu dwa punkty.

Pozostaje nam mieć nadzieję, że w kolejnych meczach z trudnymi przeciwnikami gracze Jastrzębskiego Węgla pokażą ponownie charakter oraz wolę walki i to my będziemy mogli radować się z kolejnych zwycięstw i punktów w ligowej tabeli.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:2 (25:21, 20:25, 25:16, 25:27, 22:20)


KTO NIE WYGRYWA 3:0, PRZEGRYWA 2:3

Mecz czwartej kolejki PlusLigi drużyna Jastrzębskiego Węgla rozegrała w kieleckiej Hali Legionów, mierząc się z tamtejszym Effectorem, w którego szeregach od tego sezonu występuje dobrze znany jastrzębskim kibicom Konrad Formela.

Bus z niewielką, lecz wierną grupą sympatyków górniczej drużyny (wśród których znajdował się również mały solenizant) wyruszył w stronę stolicy województwa świętokrzyskiego w samo południe 21 października 2016r. Aura za oknem nie była sprzyjająca, całą drogę padał deszcz. Warunki atmosferyczne i długie korki na trasie sprawiły, że na miejsce dotarliśmy „na styk”, kilka minut przed 18.00. Większość tamtejszej publiczności stanowili uczniowie świętokrzyskich szkół.

Początek spotkania nie ułożył się po naszej myśli, bowiem kieleccy zawodnicy wygrali dwie początkowe partie. Na szczęście po dziesięciominutowej przerwie nasza drużyna odzyskała własny rytm i nie dała szans rywalom w kolejnych dwóch setach. Tie-break od początku był wyrównany, jednak to gracze Jastrzębskiego Węgla mogli unieść ręce w geście zwycięstwa. Kolejny raz sprawdziło się stare siatkarskie powiedzenie mówiące, że kto nie wygrywa 3:0 prowadząc 2:0, ten przegrywa 2:3.

Statuetkę MVP otrzymał nasz rozgrywający Lukas Kampa. Po zakończeniu spotkania do Klubu Kibica podszedł przywitać się grający na Śląsku w poprzednich sezonach przyjmujący Konrad Formela, a zaraz po nim zawodnicy z Jastrzębia.

W drodze powrotnej nadal nie sprzyjała nam pogoda, tym razem natrafiliśmy na gęste mgły, co jednak nie przeszkodziło nam bezpiecznie dotrzeć do Jastrzębia około północy.

Effector Kielce – Jastrzębski Węgiel 2:3 (25:22, 25:22, 14:25, 15:25, 13:15)


GDZIE TA CZĘSTOCHOWA Z DAWNYCH LAT?

Pierwszy mecz wyjazdowy sezonu 2016/2017 miał miejsce 7 października 2016r. Celem naszej podróży, która rozpoczęła się w piątkowe popołudnie, była Częstochowa. Zanim dotarliśmy na miejsce musieliśmy odstać swoje w długich korkach. Tym razem, w przeciwieństwie do wyjazdów w poprzednich sezonach, przy wjeździe do miasta nie zostaliśmy przywitani ani eskortowani przez tamtejszą Policję – musieliśmy trafić na halę sami, co nam się udało bez problemów.

Po przyjeździe na ulicę Żużlową i zakupie biletów, udaliśmy się na sektor. Wielkie zdziwienie wzbudziła liczba miejscowych kibiców – hala świeciła pustkami, co mogli zobaczyć także ci, którzy nie wybrali się na mecz, bowiem był on transmitowany w telewizji.

Gra naszej drużyny od początku układała się wyśmienicie, jedynie w drugim secie miejscowi nie zostawali w tyle za naszymi zawodnikami. Jednak na nic zdały się wysiłki rywali – wszystkie trzy partie padły naszym łupem.

Mecz zakończył się szybko i to na naszych twarzach zagościł uśmiech ze zdobycia trzech punktów w ligowej tabeli – w końcu w tym dniu obchodzony był Światowy Dzień Uśmiechu! Statuetkę dla najlepszego siatkarza pojedynku odebrał nasz rozgrywający Lukas Kampa. Po meczu siatkarze Jastrzębskiego Węgla tradycyjnie podeszli poprzybijać piątki ze swoimi kibicami.

Zadowoleni z rezultatu udaliśmy się w drogę powrotną i około 21.30 dotarliśmy do Jastrzębia.

AZS Częstochowa – Jastrzębski Węgiel 0:3 (16:25, 22:25, 16:25)


WĘGIEL SŁABSZY OD MIEDZI

W samo południe 9 marca 2016 Klub Kibica wyruszył na mecz do Lubina. Spotkanie to było ważne ze względu na fakt, że Jastrzębski Węgiel i Cuprum Lubin dzieliła niewielka liczba punktów w ligowej tabeli.

Po przybyciu pod halę zostaliśmy ciepło przywitani przez lokalnych kibiców, którzy po naszym wejściu na sektor podarowali nam po paczce cukierków. Nie mogło zabraknąć także wspólnego robienia zdjęć wraz z tamtejszymi członkami Klubu Kibica i maskotką klubu.

Mecz rozpoczął się od zwycięstwa rywali w pierwszej partii, natomiast druga była lepsza w wykonaniu naszych zawodników i na tablicy wyników pojawił się rezultat 1:1 w setach. Prawdziwe emocje były w końcówce trzeciej odsłony pojedynku. Każda z drużyn miała kilkakrotnie piłki setowe, ale to zespół z Dolnego Śląska przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając 36:34. Porażka w trzecim secie chyba trochę podcięła skrzydła naszym zawodnikom, bo w czwartej, jak się później okazało ostatniej partii, zdecydowanie lepsi okazali się lubinianie. MVP został wybrany były gracz naszego klubu – Grzegorz Łomacz.

Mecz na żywo oglądał selekcjoner reprezentacji Polski Stephane Antiga, a bezpośrednią transmisję można było zobaczyć w telewizji.

Po meczu na nasz sektor przyszli zawodnicy Jastrzębskiego Węgla, by przybić tradycyjne piątki, choć miny mieli nietęgie. Przyszedł też nasz były atakujący Mateusz Malinowski.

Po wyjściu z hali, przed autokarem odbyło się krótkie spotkanie z Klubem Kibica z Lubina, podczas którego nawiązały się nowe znajomości. Po tym mogliśmy wyruszyć w drogę powrotną. Do Jastrzębia dotarliśmy około godziny 1.00.


MISTRZ, MISTRZ JASTRZĘBIE!!!

W dniach 5-6 marca 2016 członkowie Klubu Kibica wspierali zespół młodzieżowców grających w turnieju o mistrzostwo Młodej Ligi rozgrywanym w Krapkowicach. Zarówno w meczu półfinałowym, jak i w walce finałowej swoje gardła zdzierali razem z nami młodzi siatkarze z Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla, którym nieobcy okazał się nasz repertuar, a co więcej, śpiewali własne przyśpiewki.

W sobotnie popołudnie 5 marca 2016 autokar wyruszył spod hali w Jastrzębiu i skierował się do Żor, skąd zabraliśmy adeptów Akademii Talentów. Stamtąd mogliśmy udać się na podbój Opolszczyzny.

W półfinale rywalem naszej młodzieży był zespół Lotosu Trefla Gdańsk. Mecz od początku rozgrywał się po naszej myśli i gładko wygraliśmy bez straty seta. Najlepszym zawodnikiem okazał się Radosław Gil.

Szczęśliwi z faktu, że medal mamy już zapewniony, mogliśmy się udać w drogę powrotną.

Następnego dnia, w podobnym składzie, wyruszyliśmy tą samą trasą, by na własne oczy zobaczyć walkę naszych zawodników z ekipą z Radomia. Przed halą w Krapkowicach zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie z „Talentami” i udaliśmy się na sektor.

Tym razem mecz nie był tak łatwy jak poprzedni. Pierwsze dwa sety nie zakończyły się po naszej myśli i musieliśmy uznać wyższość przeciwników. Za to w trzeciej partii radomianie zostali rozgromieni przez naszą drużynę do 15. Czwarta partia również należała do naszych siatkarzy, co oznaczało, że o mistrzostwie zadecyduje tie-break. Ten zaś rozpoczął się od naszego prowadzenia, jednak później to rywale odrobili straty i wysunęli się na prowadzenie. Mieli nawet dwie piłki meczowe, jednak na szczęście dla nas, jastrzębianie je obronili. Po emocjonującej końcówce to zawodnicy Jastrzębskiego Węgla mogli cieszyć się z sukcesu w rozgrywkach Młodej Ligi. Statuetka MVP powędrowała do rąk Konrada Formeli.

W czasie, gdy organizatorzy przygotowywali podium, nadszedł czas na śpiewanie zwycięskich przyśpiewek i gromkiego „Sto lat” dla trenera Jarosława Kubiaka, który w tym dniu obchodził swoje urodziny. Po kilkunastu minutach rozpoczęła się dekoracja naszych zawodników. Kiedy medale zostały przyznane i odśpiewano hymn Polski, mogliśmy w radosnych nastrojach opuścić halę i udać się w kierunku Jastrzębia.

Oba mecze młodych jastrzębian można było zobaczyć w internecie na YouTube’owym kanale SiatkarskaLigaTV Extra:

LOTOS Trefl Gdańsk – Jastrzębski Węgiel 0:3 (21:25, 23:25, 14:25)

Jastrzębski Węgiel – RCS Cerrad Czarni Radom 3:2 (24:26, 22:25, 25:15, 25:21, 16:14)


KOLEJKA CUDÓW

Takiej kolejki w PlusLidze dawno nie było – wyniki  kolejnych spotkań można było nazwać niespodziankami lub wręcz cudami. PGE Skra Bełchatów uległa w trzech setach Łuczniczce Bydgoszcz, Asseco Resovia Rzeszów przegrała w Lubinie z tamtejszym Cuprum, a MKS Będzin niespodziewanie zwyciężył u siebie z Indykpolem AZS Olsztyn za 3 punkty. Zakończenie sobotnich pojedynków dwudziestej kolejki stanowił mecz pomiędzy AZS Częstochowa i Jastrzębskim Węglem.

Wyjazd do miasta, w którym mieszka szwagier Szkodnika, o czym doskonale wiedzą wszyscy członkowie Klubu Kibica, rozpoczął się w sobotnie późne popołudnie 27 lutego 2016. Tym razem za kierownicą autokaru zastaliśmy współwłaściciela Adamexu – pana Jarka.

Trasę pokonaliśmy bez żadnych przeszkód i szybko zjawiliśmy się pod halą. Po zakupie i rozdaniu biletów mogliśmy się udać na sektor. Transmisję ze spotkania, które rozpoczęło się tuż po godzinie 20.00 przeprowadził
Polsat Sport.

Mecz od początku nie układał się po naszej myśli. Częstochowski AZS prowadził już 2:0 w setach i w powietrzu wisiała kolejna niespodzianka. Jednak gracze naszej drużyny odrodzili się i w kolejnych partiach nie dali przeciwnikom szans. Ostatecznie gospodarze nie wykorzystali swojej szansy na wygraną i musieli uznać wyższość Jastrzębskiego Węgla. Zwycięstwo zostało w dużej mierze wywalczone dzięki postawie zmienników: Patryka Strzeżka i Jasona DeRocco. Za najlepszego gracza uznano naszego rozgrywającego Michala Masnego.

Na szczęście dla nas i tym razem prawdziwe okazało się stare siatkarskie powiedzenie mówiące, że kto nie wygrywa 3:0 prowadząc 2:0, ten przegrywa 2:3.

Z uczuciem ulgi mogliśmy się udać w podróż powrotną, która zakończyła się około 1.00 w nocy.

AZS Częstochowa – Jastrzębski Węgiel 2:3 (25:22, 25:21, 19:25, 13:25, 10:15)


JESTEŚMY ZAWSZE TAM…

Prawdziwi kibice często nie zważają na to, ile kilometrów są zmuszeni pokonać, by móc dopingować swoją drużynę w meczach wyjazdowych. Nie straszne są im podróże przez cały kraj lub nawet poza jego granice.

Dnia 20 lutego 2016r. nasz Klub Kibica rozpoczął najdłuższy wyjazd w tym sezonie. O godzinie 3.00 nad ranem autokar pełen kibiców skierował się na północ. Myśl o wielogodzinnej podróży nikogo nie przyprawiała o ból głowy. Liczba kilometrów do przebycia z godziny na godzinę malała, a nastroje pasażerów w tym czasie stawały się coraz radośniejsze. W czasie jazdy omówiono sprawy organizacyjne związane z zakwaterowaniem i planem dnia kolejnego. Przed południem zarządzono postój na posiłek w KFC, po którym odbył się w autokarze trening „siatkówki”, podczas którego piłkę zastąpiły kolorowe balony. Pomimo drobnego incydentu na bramkach autostradowych, już około godziny 13.00 dotarliśmy pod halę. Mecz z Lotosem Treflem Gdańsk tym razem został rozegrany w Arenie Gdynia. Czas, jaki pozostał do rozpoczęcia spotkania każdy spędzał na swój sposób: część osób wybrała się na zakupy do pobliskiego hipermarketu Auchan, pozostali zostali w autokarze lub stali przed nim, prowadząc interesujące rozmowy ze współtowarzyszami wyjazdu.

Następnego dnia (21 lutego 2016r.), kiedy większość kibiców jeszcze spała, niektórzy już wyszli na poszukiwanie morza. Niestety, nie każdy nad to morze trafił – nawet pomimo wyczerpujących tłumaczeń przebiegu trasy przez lokalnych mieszkańców. Po śniadaniu okazało się, że nie było ono wcale tak daleko, toteż większa część kibiców dotarła na plażę, gdzie zrobiliśmy dziesiątki zdjęć, a co odważniejsi wchodzili nawet do wody.

Po powrocie zjedliśmy obiad, zrobiliśmy grupowe zdjęcie i po godzinie 14.00 wyruszyliśmy w drogę powrotną. Podczas niej nasz środek transportu przeżywał momentami drobne problemy techniczne, ale udało się – dojechaliśmy bezpiecznie na Śląsk. Przed godziną 1.00 w nocy rozjechaliśmy się do swoich domów.

Ten dwudniowy wyjazd, tak jak i inne, z pewnością pozostanie w naszej pamięci na długo.

LOTOS Trefl Gdańsk – Jastrzębski Węgiel 1:3 (15:25, 25:20, 19:25, 17:25)


WIZYTA W BIELSKU

Po niezbyt udanym występie naszej drużyny w Pucharze Polski przyszedł czas na wyjazd do Bielska-Białej. Zbiórkę wyznaczono na godz. 17.00 w środę 10 lutego 2016 r. Trasa, jaką mieliśmy do pokonania nie była długa, dlatego podróż minęła bardzo szybko. Im bliżej celu byliśmy, tym przybywało więcej śniegu za oknem autokaru, kierowanego oczywiście przez pana Józka.

Na hali stawiliśmy się kilkanaście minut przed rozpoczęciem meczu, którego przebieg okazał się podobny do meczu z BBTSem dnia 11 listopada 2015 r., kiedy to na Hali Widowiskowo – Sportowej w Jastrzębiu – Zdroju pierwsze dwa sety wygrali bielszczanie, kolejne dwa jastrzębianie, a ostatecznie zwycięstwo w tie-breaku przypadło drużynie naszych przeciwników. Najlepszym zawodnikiem wybrano grającego kiedyś w Jastrzębiu Grzegorza Pilarza.

Podczas tego spotkania test przeszły nowe naciągi i pałki do bębnów.


NIE DLA NAS PUCHAR POLSKI

W piątek 5 lutego 2016 we wrocławskiej Hali Orbita rozpoczął się turniej finałowy o Puchar Polski. Oprócz Jastrzębskiego Węgla do zmagań o to trofeum przystąpiły następujące drużyny: ZAKSA Kędzierzyn – Koźle, LOTOS Trefl Gdańsk, Cerrad Czarni Radom, Asseco Resovia Rzeszów, PGE Skra Bełchatów, SMS PZPS Spała oraz GKS Katowice. Przeciwnikiem naszego zespołu w ćwierćfinale była będąca liderem w tabeli Plusligi ZAKSA.

Podróż na Dolny Śląsk rozpoczęliśmy o godz. 9.00. Tradycją staje się powoli fakt, że przychodząc na miejsce zbiórki, za kierownicą autokaru spotykamy pana Józka. Tym razem nasz niezawodny kierowca obrał kurs na północny zachód i o godz. 12.30 zaparkował pojazd pod halą we Wrocławiu.

Tuż przed rozpoczęciem spotkania zaplanowanego na godz. 13.00 przenieśliśmy się na inny, dużo większy sektor i stamtąd rozpoczęliśmy nasz doping. Niestety nasze wsparcie nie poderwało zawodników do walki i dość szybko przeciwnicy uzyskali dużą przewagę punktową.

Niedawno, wracając z meczu w Warszawie, byliśmy przekonani, że gorzej niż z tamtejszą Politechniką nasz zespół grać nie może. Jednak ćwierćfinał Pucharu Polski pokazał, że byliśmy w błędzie. Ekipa z Kędzierzyna grała wybornie i sprawiła, że ten mecz okazał się jednocześnie naszym pierwszym i ostatnim spotkaniem w walce o tegoroczny Puchar Polski. Statuetkę najlepszego zawodnika otrzymał atakujący ZAKSY Dawid Konarski.

Po zakończeniu spotkania niektórzy z nas pozostali na hali, by zobaczyć spotkanie pomiędzy Czarnymi Radom a Lotosem Trefl Gdańsk. Inni poszli na miasto, a jeszcze inni udzielali wywiadów dla stacji radiowych.

Ci, którzy oglądali drugi ćwierćfinał, zdołali obejrzeć tylko pierwsze trzy sety tego spotkania, bo musieliśmy wracać do Jastrzębia ze względu na czas pracy kierowcy. Przed 21.00 dotarliśmy do celu.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:12, 25:17, 25:15)


MAMY AWANS DO TURNIEJU FINAŁOWEGO PUCHARU POLSKI!

17 stycznia – tego dnia odbył się pierwszy wyjazd w roku 2016. To właśnie w to niedzielne przedpołudnie spakowaliśmy bębny, flagi i werbelek do autobusu i o godzinie 10.00, wraz z panem Józkiem wyruszyliśmy w trasę. Celem naszej podróży były Kielce.

 Nasza wizyta w Barze Pstrąg nieco się przedłużyła, przez co ostatnią część trasy przebyliśmy niepokojąc się, czy zdążymy na pierwszy gwizdek sędziego. Niestety pod halę przybyliśmy już spóźnieni. Dzięki szybkim działaniom ochrony, na sektorze zameldowaliśmy się po kilku minutach od rozpoczęcia meczu, przy wyniku 3:0 dla gospodarzy. Nasze pojawienie się na hali i rozpoczęcie dopingu sprawiło jednak, że zawodnicy jastrzębskiej drużyny odrobili punkty i zaczęli grać na dobrym poziomie. Pierwsza partia zakończyła się na naszą korzyść.

Prawdziwe emocje zaczęły się w drugim secie. Emocjonująca końcówka mogła się podobać. Kibicowali wszyscy:

ci mali: i ci duzi:

Po ostatnim gwizdku sędziego, podczas wręczania nagrody za dobrą postawę reprezentacyjną Mateuszowi Bieńkowi, zaczęliśmy skandować jego imię, a wszyscy kibice zgromadzeni w Hali Legionów przyłączyli się do nas. Następnie na nasz sektor przyszli siatkarze, by przybić piątki. Pojawił się tam też prezes Przemysław Michalczyk.

Powrót do Jastrzębia minął w dobrych nastrojach. Wyjazd zakończył się około 20.30.

Ci, którzy nie widzieli meczu, ani na żywo, ani w telewizji i bardzo tego żałują, a także ci, którzy mecz widzieli i chcieliby zobaczyć go jeszcze raz, mogą go za darmo obejrzeć na Ipli:

Effector Kielce – Jastrzębski Węgiel 0:3 (18:25, 26:28, 14:25)


NIE LUBIĘ PONIEDZIAŁKU…

Są w życiu każdego kibica mecze, które zapadają w pamięć na długo, są też takie, o których zaraz po powrocie chce się zapomnieć na zawsze. Wizytę Klubu Kibica w Warszawie zaliczyć można do tej drugiej kategorii.

Wszystko zaczęło się w poniedziałkowy poranek 21 grudnia 2015r. Pomimo tego, że zbliża się Boże Narodzenie i wielu z nas pochłoniętych jest przedświąteczną gorączką, gotowość do zdzierania swoich gardeł w stołecznej Arenie Ursynów wyraziło 20 osób, które wraz z kierowcą – panem Józkiem wyruszyły o godzinie 10.00 spod Hali w Jastrzębiu. Nic bowiem nie było w stanie oderwać prawdziwych kibiców od ostatniego meczu w tym roku!

Po nieco półtoragodzinnej grze musieliśmy uznać wyższość drużyny AZSu. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został rozgrywający Politechniki Warszawskiej – Paweł Zagumny.

Do Jastrzębia wróciliśmy w niezbyt dobrych humorach po godzinie 1.00 w nocy.

Po tym spotkaniu w rozgrywkach PlusLigi nastąpi przerwa aż do 13 stycznia. Jest ona spowodowana przygotowaniami i grą Reprezentacji Polski na turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016r., który odbędzie się w Berlinie.

Musimy mieć nadzieję, że z kolejnego wyjazdu nasz Klub Kibica wróci w radośniejszych nastrojach. A ten już w połowie stycznia – zawitamy do kieleckiej Hali Legionów.

AZS Politechnika Warszawska – Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:21, 25:21, 25:19)